Cavaliers grają dalej, kolejny genialny mecz Jamesa
Po tym meczu na tablicy w szatni Cavaliers napisano: "Wylot na Florydę o 1 w nocy". Tak szybko jak to napisano tak szybko zostało to zmazane i zawodnicy udali się na krótki odpoczynek przed wylotem.
Cavs pokazali, że nie zamierzają poddać się bez walki, mimo iż statystyka jest dla nich bezlitosna. Najlepszy zespół Konferencji Wschodniej po sezonie regularnym, ma zamiar stać się dziewiątym w historii, który mimo bilansu 1-3 po czterech meczach, awansuje dalej. Dziś Cavs postawili pierwszy z trzech, być może najważniejszych, kroków w tym sezonie.
Oczywiście kluczem do zwycięstwa Cavs jak zwykle była gra LeBrona Jamesa, który po raz czwarty w karierze zaliczył triple-double w fazie playoff. James zanotował 37 punktów, 14 zbiórek i 12 asyst. Wreszcie na wyskości zadania stanął Mourice Williams, który zdobył 24 punkty trafiając 7 z 14 rzutów z gry w tym 6 z 9 za trzy punkty.
Po spotkaniu reporter zadał Jamesowi pytanie o mecz, Lebron bez żadnego uśmiechu odpowiedział: "To był mecz z rodzaju wygraj, albo jedź na wakacje." Było widać, że myślami geniusz z Cleveland jest już przy kolejnym spotkaniu, które dla Cavs będzie znowu meczem tej samej kategorii.
Pierwsza kwarta, tak jak w pierwszych dwóch meczach, ponownie należała do Cavs, którzy bardzo szybko zbudowali 22 punktową przewagę. I tak jak w pierwszych dwóch meczach, w trzeciej kwarcie mecz był już wyrównany a na tablicy widniał remis. Orlando ponownie pokazali, że konsekwentną grą potrafią powstrzymać Kawalerzystów i pomału odrabiać największe nawet straty.
Na szczęście dla kibiców Cavs, drużyna ta obudziła się ponownie w czwartej kwarcie, którą wygrała 34:23 a cały mecz 112:102.
Statystyczne osiągnięcia Lebrona Jamesa są pierwszymi tego typu od 1963 roku, kiedy to Oscar Robertson zanotował co najmniej 47 punktów, 14 zbiórek i 12 asyst.
Po stornie Magic najlepszym zawodnikiem był Hedo Turkoglu, który zdobył 29 punktów. Równie dobrze zagrał Dwight Howard, zdobywca 24 punnktów i 10 zbiórek, zanim na 2 minuty i 22 sekundy przed końcem meczu musiał opuścić boisko z powodu szóstego przewinienia złapanego podczas próby powstrzymania Lebrona. Nawet "Super Man" nie był w stanie zatrzymać "Króla" tego wieczoru.
W meczu przez prawie 11 minut zagrał Marcin Gortat. W tym czasie zanotował on 1 punkt, 4 zbiórki i 2 bloki.