Nuggets pokonani, Lakers odzyskują przewagę parkietu
Kobe Bryant po raz kolejny był motorem napędowym swojej drużyny. To jego postawa, znakomita czwarta kwarta w wykonaniu gości oraz mizerna skuteczność rzutowa gospodarzy są głównymi czynnikami, które zadecydowały o zwycięstwie Los Angeles Lakers 103:97. Tym samym zawodnicy Phila Jacksona odzykali przewagę własnego parkietu i w serii prowadzą 2-1.
Cała pierwsza połowa, łącznie nawet z trzecią kwartą to jednak bardzo dobra postawa podopiecznych George'a Karla, których gra zapewniała prowadzenie po kolejno pierwszej jak i drugiej kwarcie.
Wskutek celnego rzutu za trzy Trevora Arizy oraz osobistego Bryanta, Nuggets prowadzil do przerwy "tylko" 52:48. W trzeciej odsłonie swoją przewagę jeszcze bardziej powiększyli. Działo się tak nawet mimo niezwykle słabej jak na finał konferencji dyspozycji rzutowej zawodników gospodarzy. O ile JR Smith przyzwyczaja już nas powoli do takiej skuteczności to jednak liczby Billupsa - 5/15, czy Carmelo Anthony'ego - 4/13 przyprawiają o zawrót głowy fanów Denver.
Jednak nawet pomimo tego, przed ostatnimi 12 minutami Nuggs mieli przewagę ośmiu oczek. Wszystko to jednak z nawiązką odrobili goście.
Na 38 sekund do końca po punktach Bryanta Lakers prowadzili 97:95, a kolejna akcja nalała do gospodarzy. Wtedy to jednak znakomitym przechwytem popisał się Ariza, który w następstwie wykorzystał dwa rzuty wolne. To był decydujący moment tego meczu. Straty czterech punktów w około 20 sekund nie udało się odrobić gospodarzom i to goście z LA wywieźli jakże niezwykle ważne zwycięstwo z Pepsi Center.
"Niesamowitą robotę wykonał Trevor. Jest niezwykle szybki, ma niezwykle długie ręcę, a do tego ma smykałkę do przechywtów." - powiedział lider LAL, Kobe Bryant. "To było niezwykłe defensywne zagranie, które ma iostotny wpływ na przebieg serii."