Olek Czyż: wiele się nauczyłem
"Gra w lidze szkół średnich przypomina amatorską koszykówkę, gdzie konkurencja jest na przeciętnym poziomie. Jest to spowodowane tym, że w High School uczniowie, którzy lubią dany sport, grają w szkolnych reprezentacjach. Z kolei w NCAA gra niewiele odbiega od zawodowej..." - mówi w wywiadzie Olek Czyż.
O Olku głośno w Polsce zrobiło się w momencie, kiedy Polak zaczął osiągać sukcesy grając w amerykańskiej szkole średniej - Reno High School. Występując tam, nasz rodak pomógł swojemu zespołowi zdobyć dwa tytuły mistrza stanu Nevada. Obecnie młody koszykarz z Gdyni występuje w uczelnii Duke, której trenerem jest Mike Krzyżewski. Zapraszamy do lektury wywiadu - być może - z "przyszłością polskiej koszykówki".
Przed rokiem poprowadziłeś Reno High School do stanowego mistrzostwa Nevady w lidze szkół średnich, dzięki czemu znalazłeś się wśród stu najlepszych graczy w Stanach w Twoim wieku. Mimo to w debiutanckim sezonie w NCAA na parkiecie pojawiałeś się sporadycznie. Czym to było spowodowane?
Olek Czyż: Gra w lidze szkół średnich przypomina amatorską koszykówkę, gdzie konkurencja jest na przeciętnym poziomie. Jest to spowodowane tym, że w High School uczniowie, którzy lubią dany sport, grają w szkolnych reprezentacjach. Z kolei w NCAA gra niewiele odbiega od zawodowej, szczególnie jeśli porównać grę w silnej konferencji, jaką jest ACC, której członkiem jest mój zespół. Drużyna uniwersytetu Duke, to absolutna czołówka uniwersyteckiej ligi. W zespole Blue Devils występują bardzo uzdolnieni gracze - wszyscy kontynuują karierę sportowa, często w NBA. Kiedy dołączyłem do tej drużyny w minione wakacje zdałem sobie sprawę, ile jeszcze pracy przede mną. Musiałem nauczyć się stylu gry Duke, a także wielu nowych zagrywek.
Już po pierwszych spotkaniach z nowymi trenerami dowiedziałeś się, że będziesz musiał zmienić swój styl gry, bowiem w NCAA masz szansę grać jedynie jako niski skrzydłowy.
Ciągle przechodzę proces zmiany pozycji. W lidze szkół średnich zazwyczaj byłem najwyższy na parkiecie i pełniłem rolę centra. Z kolei w Duke jestem jednym z graczy średniego wzrostu, dlatego trenerzy postanowili przekwalifikować mnie na pozycję niskiego skrzydłowego. W przyszłym sezonie w drużynie będziemy mieli aż czterech graczy mierzących powyżej 210 cm i ja ze swoim wzrostem (200 cm) nie mam szans na walkę pod koszami. Trenerzy oczekują ode mnie przede wszystkim agresywnej defensywy, wielu zbiórek i przechwytów.
więcej na collegehoops.pl