Tyus Edney: Przestrzeliliśmy łatwe rzuty
Damian Chodkiewicz, Michał Dalidowicz: Jak miała wyglądać ta ostatnia akcja meczu? Robert Witka oddał rzut rozpaczy.
Tyus Edney: Dokładnie tak, jak wyglądała, tylko z odrobiną szczęścia przy rzucie. Prokom miał trzy faule zespołowe i mógł faulować nas bez żadnych konsekwencji, co też próbował uczynić. My mieliśmy rzucać i rzeczywiście - Robert Witka rzucił, niestety niecelnie. To były te punkty, których nam brakowało.
CD: Co się stało w czwartej kwarcie? Źle ją rozpoczęliście i trzeba było gonić Prokom.TE: Przede wszystkim przestrzeliliśmy kilka bardzo łatwych rzutów, co skutkowało późniejszymi brakami punktów. Prokom miał przewagę na tablicach i skrupulatnie ją wykorzystywał. Nasi podkoszowi mieli trochę problemów, przez co nasze akcje dedykowane były dla rzucających.
CD: Wydawało się, że znaleźliście sposób na Qyntela Woodsa, ale to ten gracz zdobywał kluczowe punkty.TE: Woods to świetny koszykarz, który potrafi grać pod koszem, ale razi także rzutami z dystansu. Prokom zagrał trochę lepiej na tablicach, a Qyntel niewątpliwie się do tego przyczynił. Myślę, że i tak go zatrzymaliśmy, może nie całkowicie, ale na pewno w jakimś stopniu.
Czytaj cały wywiad