Znakomita czwarta kwarta dała zwycięstwo Celtom

Dodano: 13 maja 2009 08:32
Znakomita czwarta kwarta dała zwycięstwo Celtom
Michał Fast, Informacja własna
Obraz własny

Technicznie jest on graczem broniących tytułu Boston Celtics, jednak Stephon Marbury nie ma mistrzostwa NBA i nie wie jak to jest zdobyć to mistrzostwo.

Dlatego Stephon robi wszystko aby założyć na palec mistrzowski pierścień i poczuć co to znaczy być mistrzem. Dziś w nocy w czwartej kwarcie właśnie jego gra pozwoliła Celtom odrobić 14 punktową stratę i wygrać mecz z Magic 92:88, dający Celtom prowadzenie w serii 3-2.

"W tym roku wreszcie gram w koszykówkę. Dla mnie to wystarczający powód do radości." - powiedział Marbury po wczorajszym meczu, w którym w czwartej kwarcie zdobył wszystkie swoje 12 punktów prowadząc Celtów do tego niezwykle ważnego w kontekście awansu do kolejnej rundy zwycięstwa.

"Z perspektywy poprzedniego sezonu, kiedy to nie miałem możliwości grania, ponowna możliwość gry jest dla mnie błogosławieństwem. Jestem bardzo szczęśliwy, że mam okazję pomóc Celtics w walce o kolejne mistrzostwo NBA."

Po znakomitej pogoni, której początkiem była świetna dyspozycja Marbury'ego, na minutę i dwadzieścia sekund przed końcem meczu, Ray Allen trafił za trzy dając Celtom prowadzenie pierwszy raz od połowy pierwszej kwarty. Magic nie byli w stanie odpowiedzieć skutecznie na tę znakomitą postawę Bostonu i musieli uznać wyższość aktualnych mistrzów NBA. Zwycięstwo to daje możliwość zakończenia serii przez Bostończyków już w czwartek w meczu, który odbędzie się w Orlando.

Trener Orlando Stan Van Gundy po meczu powiedział: "Gramy przeciwko Bostonowi. To aktualnie mistrzowie NBA. Tak właśnie jest. Wszyscy znamy przecież boks. Jak walczysz przeciwko mistrzowi i pozwolisz mu przetrwać 12 rund, przegrałeś nawet jak leżał na deskach w trzech wcześniejszych rundach. Żeby pokonać mistrza musisz go znokautować. Dziś zabrakło nam tego decydującego ciosu, choć mistrz był już w zasadzie na kolanach."

Wśród Celtów oprócz znakomitego Marbury'ego wyróżnili się także Glen Davis (22 punkty, 7 zbiórek), Paul Pierce (19 punktów, 9 zbiórek, 8 asyst) i Ray Allen (13 punktów).

Po stornie Orlando najlepiej zagrali Rashard Lewis (19 punktów, 5 zbiórek) i Dwight Howard (12 punktów, 17 zbiórek).

W meczu zagrał także Marcin Gortat, który na parkiecie przebywał 10 minut i 22 sekundy. W tym czasie zdobył on 4 punkty miał 1 zbiórkę, 1 przechwyt i 1 blok.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp