Sezon na Jastrzębie zakończony
Jak Michael Jordan, wiedział, że jest czas na wzięcie odpowiedzialności we własne ręce. Jak Magic Johnson wiedział, że jest czas na dzielenie się piłką z kolegami z drużyny.
LeBron James ponownie zagrał nieprawdopodobne spotkanie prowadząc Cavs do czwartego przeciwko Hawks i ósmego w tym playoff z rzędu zwycięstwa, dającego Claveland awans do finału Konferencji Wschodniej.
James zdobył 27 punktów, miał 8 zbiórek i 8 asyst znakomicie utrzymywał balans pomiędzy graniem indywidualnym i uruchamianiem swoich kolegów z drużyny. Oni odpłacili mu pokazując, że Cavs to już nie tylko James. Delonte West i Mo Williams znakomicie zagrali w ataku zdobywając odpowiednio 21 i 12 punktów do tego pierwszy z nich zaliczył 6 a drugi 5 asyst. Na tablicach dominowali Anderson Varejao (11 zbiórek, 2 bloki) i Zydrunas Ilgauskas (10 zbiórek, 2 bloki). Przy tak grającej drużynie Cavs, Hawks mogli tylko patrzeć jak kolejny mecz wymyka im się z rąk.
Cavs od dziś czekają na zwycięzcę serii Orlando - Boston aby stanąć do batalii o finał NBA. Po tym co pokazali do tej pory wiadomo już kto będzie faworytem tej konfrontacji. Cavs ponownie przystąpią do serii wypoczęci i z przewagą własnego parkietu, choć to drugie przy formie tego zespołu wydaje się mało ważne.
Mimo kolejnego łatwego zwycięstwa LeBron James nie był w nastroju do świętowania. "Dlaczego mamy się cieszyć? Gramy przecież o mistrzostwo. To tylko kolejny krok do celu i nie ma znaczenia czy wygrywasz w czterech czy w siedmiu meczach, ważne jest tylko to, że został on wykonany. Cieszę się, że gramy wspaniałą koszykówkę, musimy jednak pamiętać, że nie mamy patentu na taką grę i powinniśmy zachować maksymalne skupienie aż do ostatniego meczu w playoff."