Celtics w końcu przełamali Bulls
Po rekordowej liczbie dogrywek w pierwszych sześciu meczach, obrońcy tytułu Boston Celtics postanowili nie dopuścić do kolejnej i przejęli inicjatywę wcześnie jak na tą serię, bo już drugiej kwarcie.
Ray Allen po meczu w którym ustanowił swój rekord zdobyczy punktowej w playoff rzucając 51 punktów, w tym zdobył 23 a Paul Pierce dołożył 20 dzięki czemu Celci w pierwszej połowie uzyskali wystarczającą przewagę aby wygrać mecz w regulaminowym czasie gry.
Doc Rivers trener Celtów powiedział o tym meczu i całej serii: "Nie widziałem dziś wielkości mojej drużyny to po prostu była ciężka praca. Dla mnie to było zwycięstwo w serii nic więcej."
Po stronie Chicago dobrze zagrali Ben Gordon zdobywca 33 punktów i Kirk Hinrich, który 14 ze swoich 16 punktów zdobył w czwartej kwarcie pozwalając Bulls zbliżyć się na trzy punkty. Jednak Celtics byli w stanie trafić 11 rzutów wolnych w ostatnich dwóch minutach i nie pozwolili Bulls na przejęcie prowadzenia. Ostatecznie Celtics wygrali spotkanie 109:99.
Dla Celtics o była pierwsza siódma gra od zeszłorocznej serii w półfinale konferencji przeciwko Cleveland Cavaliers kiedy to LeBron James i Paul Pierce rzucili wspólnie 86 punktów. Dla Bosonu był to przełomy moment, po którym bez większych problemów wygrali mistrzoswo NBA.
Przed meczem Doc Rivers zaprzeczył doniesieniom prasowym, że być może Kevin Garnett będzie mógł zagrać w tym playoff. "Jak czytam te wszystkie doniesienia chce mi się śmiać. To tak samo prawdopodobne jakby ktoś napisał, że widział Wielką Stopę."