Będzie siódmy mecz!
Emocji ciąg dalszy! Szósty mecz pomiędzy Bulls a Celtics nie przyniósł rostrzygnięcia w postaci zamknięcia serii, dlatego też dojdzie do kolejnego spotkania w Bostonie. Hasło "Best of seven" w tym przypadku jest więc jak najbardziej na miejscu, na dodatek rywalizacja obu ekip dostarcza tylu emocji, że najwięksi dramaturdzy mogliby zaczerpnąć inspirację do tworzenia swoich dzieł właśnie z ich pojedynków.
Dzisiejszej nocy obie drużyny swtorzyły po raz kolejny kapitalny spektakl. Doszło do aż trzech dogrywek, ostatecznie lepsi okazali się gracze Chicago, którzy pokonali swoich rywali 128:127.
Najlepszym strzelcem wśród gospodarzy był bohater spotkania nr 4 - John Salmons, który uzbierał 35 punktów. Tak jak i w całej serii świetne zawody rozegrał Derrick Rose (28pkt,8zb,7as). Sukces gospodarze zawdzięczają także dwójce swoich podkoszowych, którzy także nie zawiedli - Joakim Noah (9pkt,15zb) i Brad Miller (23pkt,10zb).
Po stronie Celtów nie do zatrzymania był znowu Ray Allen - w całym meczu uzbierał 51 punktów, z czego aż 27 po swoich firmowych "trójkach". Słabiej wypadł Paul Pierce (22pkt, 9zb), który w trakcie meczu nabawił się kontuzji rozcięcia twarzy, co jednak nie przeszkodziło mu w powrocie na parkiet. Rajon Rondo uzyskał 8 zbiórek i aż 19 asyst, ale rzucał z fatalną skutecznością (4/17 z gry).
Następne - miejmy nadzieję, że nie mniej emocjonujące spotkanie już w sobotę.