Lakers wysłali Jazz na wakacje
Kobe Bryant i jego wejścia pod kosz, wsady, rzuty z wyskoku z obrotem i rzuty za trzy na pewno były zachwycające i godne pochwały. Jednak pozwolenie Jazz na odrobienie 22 punktowej straty i zejście zaledwie do sześciu oczek już nie.
Lakers niewątpliwie zasłużyli na to aby znaleźć się w kolejnej rundzie, bo byli wyraźnie lepsi od Jazz jednak ich obrona ciągle pozostawia znak zapytania, czy bardziej wymagający przeciwnik nie będzie w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.
Oczywiście może to niepotrzebne obawy, bo Lakers z Bryantem zdobywającym 31 punktów i Lamar'em Odom'em rzucającym 26 i zbierającym 15 piłek na tablicach mają prawo do chwilowej dekoncentracji, tym bardziej, że przeciwnik nie był zbyt wymagający.
Lakers zamknęli serię w pięciu meczach i teraz mają kilka dni przerwy na odpoczynek i ewentualne korekty przed kolejną, w której ich przeciwnikiem będzie lepsza drużyna z pary Rockets, Blazers. "Musimy bardziej przykładać się do obrony, wracać po każdej nieudanej akcji i nie pozwalać przeciwnikom na łatwe kosze." - komentował Bryant, "Mamy tydzień przed kolejnym meczem i powinniśmy ten czas wykorzystać na rozmowy o tym jak uniknąć podobnej sytuacji w kolejnych starciach."
Mimo chwilowej słabości w decydującym o awanse meczu Bryant jest bardzo pewny siebie i swoich kolegów przed kolejną rundą. "Jestem gotowy do kolejnej rundy. Nie ma znaczenia z kim zagramy najważniejsze to utrzymać intensywność gry, bo w playoff nie można sobie pozwolić na jakiekolwiek przestoje."
Mimo roztrwonienia przewagi Lakers rzeczywiście wydają się być głównym faworytem do udziału w finale NBA.