Play-off: Anwil wyrównuje!
Anwil Włocławek pokonał dzisiejszego wieczoru przed własną publicznością drużynę Asseco Prokom Sopot. Mecz miał bardzo dramatyczny przebieg, bowiem włocławianie prowadzili przez całe trzy kwarty. Było to prowadzenie niezagrożone, wynosiło ono ok. 15 punktów. W czwartek kwarcie Mistrzowie Polski ostro wzięli się do pracy i wygrana klubu z Kujaw wisiała na włosku. Ostatecznie jednak podopieczni trenera Griszczuka pokonali drużynę prowadzoną przez Tomasa Pacesasa 95:89.
Początek meczu tak jak i cała pierwsza połowa należała bardzo wyraźnie dla gospodarzy. Szalone akcje raz za razem przeprowadzał Łukasz Koszarek. Reprezentacyjny rozgrywający w porównaniu z poprzednimi meczami był jednak o wiele bardziej skuteczny. Pierwsze punkty gracze sopockiego klubu zdobyli dopiero po niespełna pięciu minutach gry. Anwil nie zwalniał tempa i grał jak natchniony. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 21:10.
W drugiej kwarcie włocławianie nadal kontynuowali swoją skuteczną grę. Trener Pacesas wówczas bardzo wyraźnie nakazał swoim zawodnikom ustawiać grę pod Qyntela Woodsa. Amerykański super strzelec trafiał naprawdę bardzo często a co za tym idzie zdobywał bardzo dużo punktów. Jego dobra gra to było jednak za mało z pierwszej połowie. Anwil odpowiadał celnymi trójkami Adamsa, Brkicia i Pluty. Ponownie dobre zawody pod koszami rozgrywał Paul Miller. Sopocianie wyglądali wyraźnie na zagubionych. Włocławianie Wrocławianie pierwszej połowie prowadzili już nawet 20 punktami! Najciekawsza akcja pierwszej połowy miała miejsce w ostatnich 5 sekundach drugiej kwarty. Wówczas Anwil był przy piłce, Andrzej Pluta niemalże z połowy boiska odpalił rzut w kierunku kosza i jak się chwilę później okazało był to rzut celny. Celna trójka kapitana włocławskich ‘Rottweilserów’ zamknął wynik pierwszej połowy na 48:32.
Trzecia kwarta ponownie na korzyść Anwilu. Podopieczni trenera Griszczuka nadal konsekwentnie grali swoją ułożoną koszykówkę. Woods nadal błyszczał na tle kolegów. Amerykanin wiele razy wchodził pod kosz i zdobywał punkty z bardzo bliskiej odległości. Do niego z czasem dołączył Filip Dylewicz. Polski skrzydłowy jego zbiórki w ataku dawały szansę na odrabianie strat, ale pozostali sopocianie nie potrafili wykorzystywać często dogodnych sytuacji. Anwil grał o wiele szybciej i składniej. Co prawda w poczynania włocławian wdarło się kilka błędów, ale prowadzenie nadal było po stronie gospodarzy. ostateczny wynik po trzech kwartach to 73:53.
W ostatniej kwarcie Prokom był zupełnie inna drużyną. W zdobywanie punktów zaangażowało się więcej zawodników. Przewaga Anwilu topniała z minuty na minutę. Ostatnie 5 minut miało bardzo dramatyczny przebieg. Goście zasypali atakowany kosz gradem celnych rzutów za 3. Wydawało się, że Woods w pojedynkę może wygrać to spotkanie. Celne trójki Ewinga i Logana przyczyniły się do utraty prawie całej przewagi przez graczy z Włocławka. Ostatecznie sopocianie zakończyli pogoń na 3 punktach straty. Wówczas sprawy w swoje ręce wziął Koszarek. Rozgrywający Anwilu najpierw trafił za 3, chwilę później cztery razy zdobywał punkty z linii rzutów wolnych.
Ostatecznie Anwil zdołał dowieść prowadzenie do końca meczu i wygrał 95:89. Kolejne, już piąte spotkanie w tej serii zostanie rozegrane w najbliższy czwartek. Początek już o godz. 20:00.
Stan rywalizacji do 4 wygranych spotkań- 2:2