Lakers jadą do domu potrzebując jednego zwycięstwa
Powrót do dobrej formy Kobe Bryant'a nastąpił dużo szybciej niż życzyliby tego sobie zawodnicy Jazz. Zaledwie dwa dni po jednym z najgorszych występów Bryant'a od lat Kobe rzucił 38 punktów i poprowadził Lakers do zwycięstwa 108:94, które daje Lakers prowadzenie w serii 3-1.
"To było niezwykle ważne dla mnie żeby pokazać, że poprzedni mecz to chwilowa niedyspozycja" - powiedział Bryant. W tym meczu Kobe trafił 16 z 24 rzutów z gry zdobywając 38 punktów, po tym jak w poprzednim po jego 24 rzutach piłka tylko 5 razy znalazła drogę do kosza.
Bryant miał wsparcie od Lamar'a Odom'a, który zdobył 10 punktów i miał 15 zbióreki Pau'a Gasol'a zdobywcy 13 punktów i 10 zbiórek.
Po stronie Jazz najlepiej zagrali Carlos Boozer (23 punkty, 16 zbiórek, 5 asyst) i Deron Williams (23 punkty, 13 asyst, 5 zbiórek).
O przebiegu meczu zadecydowła druga kwarta, w której Lakers byli w stanie rzucić 40 punktów. W trzeciej dopełnili tylko formalności grając znakomicie w obronie i pozwalając Jazz na zdobycie zaledwie 16 punktów. Te dwie kwarty pokazały, że Lakers są dużo lepszą drużyną zarówno w ataku jak i w obronie niż ich aktualni oponenci, którzy są o krok od wyeliminowania z gry o mistrzostwo NBA.
Jedyną złą wiadomością jaką niesie ten mecz kibicom Lakers jest to, że Andrew Bynum, który ponownie uskarża się na bóle w kontuzjowanym kolanie, zagrał zaledwie siedem minut i zdobył w tym czasie 2 punkty i miał 1 zbiórkę.