Play-off: Asseco Prokom po raz drugi.
Asseco Prokom Sopot po raz drugi na własnym parkiecie pokonał Anwil Włocławek i tym samym jest już na półmetku drogi do finału. Dzisiejsze spotkanie miało bardzo podobny przebieg do pierwszej potyczki półfinałowej między tymi dwoma ekipami, do której doszło w miniony poniedziałek. Ostatecznie obecni Mistrzowie Polski pokonali włocławian 93:85.
Początek meczu to mocne uderzenie graczy przyjezdnych. Po celnych trójkach Adamsa, Brkicia i Koszarka Anwil prowadził 14:7. Wówczas na parkiet wszedł jeden z największych gwiazdorów polskiej ligi- David Logan. Amerykanin na parkiecie robił, co chciał. Raz za razem trafiał za trzy. W samej pierwszej kwarcie 3 jego rzuty zza linii 6.25 znalazły drogę do kosza. Na początku pierwszej odsłony zawodził Qyntel Woods. Skrzydłowy Prokomu grał bardzo nieskutecznie. Tylko jeden rzut z pięciu prób z półdystansu znalazł drogę do kosza.
Później było dla Anwilu było już tylko gorzej. Po pierwszej kwarcie przewaga gospodarzy była niezbyt wyraźna, gdyż podopieczni trenera Pacesasa prowadzili w meczu tylko 26:22. W drugiej kwarcie Logan kontynuował swój festiwal celnych trójek. Woods wreszcie zagrał na miarę oczekiwać. W Anwilu mało grał Koszarek. Trochę mniejsze problemy z faulami mieli wysocy gracze włocławian. Tak jak w poniedziałkowym meczu, tak i dziś najwyraźniejsza przewaga graczy z Trójmiasta rysowała się pod koszem. Do przerwy w zbiórkach Prokom prowadził 23:9, zaś wynik punktowy po dwudziestu minutach gry to 59:42 także dla obecnych Mistrzów Polski.
Podczas przerwy w szatni Anwilu zapewne padło kilka ostrych słów z ust trenera. Na parkiet wyszli zupełnie inni zawodnicy. Włocławianie grali bardzo skutecznie w obronie. W tym elemencie gry największe słowa pochwały należą Andrzejowi Plucie. Bardzo mocno uprzykrzał on życie Loganowi. Amerykanin w trzeciej kwarcie zdobył tylko trzy punkty, zaś w całej pierwszej połowie aż 18. Skutkiem dobrej gry Anwilu w obronie była spora ilość błędów, która wdarła się w poczynania gospodarzy. Szybkie kontrataki zawodników z Kujaw i Prokom miał już tylko 8 punktów przewagi. Gdyby nie dobra gra Patricka Burka w trzeciej dziesiątce, być może Anwil jeszcze bardziej zniwelowałby starty.
Co się odwlecze, to nie uciecze. Tak też było w tym meczu. Włocławianie gonili, aż dogonili. Wówczas dała o sobie znać długa ławka sopocian. Na boisko wszedł Burrel, Logan, Ewing i Woods. Te nazwiska mówią same za siebie. W końcówce Anwilowi wyraźnie brakło sił. Prokom odjechał na 5 punktów i wtedy stało się jasne, że i tym razem gracze trenera Pacesasa wyjdą zwycięsko. W końcówce próbował Adams, Koszarek, ale nic z tego nie wynikło. Ostateczny wynik meczu to 93:85 dla Asseco Prokomu.
Po meczu warto podkreślić, i docenić bardzo dobrą postawę trójki zawodników. Byli to Woods i Logan z Prokomu, a także Paul Miller z Anwilu. Wszyscy nich po 20 i więcej punktów. Oby w polskiej lidze było więcej takich zawodników.
W najbliższą sobotę dojdzie do trzeciego meczu między tymi dwoma zespołami. Tym razem do spotkania dojdzie we włocławskiej Hali Mistrzów. Początek o godz. 18:15