Play-off : wspaniałe widowisko w Trójmieście!
Dziś doszło do pierwszego pojedynku między Asseco Prokomem Sopot a Anwilem Włocławek. Obronną ręką z owej potyczki wyszli podopieczni Tomasa Pacesasa i po bardzo nerwowej a zarazem wyrównanej końcówce meczu pokonali włocławskie ‘Rottweilery’ 97:91. Warto dodać, że trener Igor Griszczuk przez cały mecz trzymał w rotacji zaledwie siedmiu zawodników!
Początek meczu należał do przyjezdnych z Włocławka. Świetnie radził sobie Ian Boylan. Amerykański skrzydłowy raz za razem ogrywał silniejszych fizycznie od siebie graczy Asseco Prokomu. Bardzo wyraźnie rysowała się przewaga obecnych Mistrzów Polski w walce o zbiórki. Na nieszczęście włocławian już w pierwszej połowie po 3 faule na swoich kontach mieli: Ian Boylan, Paul Miller i Bartek Wołoszyn. Po stronie gospodarzy najjaśniej świeciły gwiazdy dwójki Amerykanów a mianowicie Qyntela Woodsa i Davida Logana. Ten pierwszy przez większość spotkania miał on 100% skuteczności ze wszystkich pozycji.
Włocławianie imponowali przede wszystkim walecznością. Sopocianie mieli w pierwszej połowie nawet 9 punktów przewagi, ale podopieczni Igora Griszczuka potrafili odrabiać straty i po dwudziestu minutach gry prowadzili 42:41 na terenie wroga.
Trzecia kwarta to przebudzenie Prokomu. Gospodarze bardzo zdominowali grę na parkiecie. W szczególności sopocianie uprzykrzali życie Łukaszowi Koszarkowi. Reprezentacyjny rozgrywający kompletnie nie mógł się wstrzelić i pudłował praktycznie każdy rzut. Szybkie akcje Mistrzów Polski dały w efekcie 9 punktową przewagę. wówczas przebudził się niewidoczny dotychczas Tommy Adams. Amerykanin wyraźnie wziął na siebie ciężar zdobywania punktów. obrońca Anwilu wchodził pod kosz, rzucał z półdystansu a także dziurawił kosz za linii 6.25. Można dołączyć do tego skuteczną gre Brkicia, i Anwil doprowadza już po raz kolejny w meczu do remisu. Kolejne rzuty z dystansu i włocławianie wychodzą na prowadzenie. Wówczas wydawało się, że Anwil dąży do wygranej.
Tak jednak nie było. Za faule spadli Miller i Boylan, natomiast pod koniec meczu także za 5 przewinień boisko musiał opuścić Bartłomiej Wołoszyn. Wtedy gracze Prokomu zaczeli szukać swoich szans na zdobywanie punktów pod koszem. W najważniejszych momentach nie mylił się wspominany Woods. Kilka cennych punktów dorzucił Burrel. Co prawda sprawy w swoje ręce próbował wziąć Łukasz Koszarek, ale tak jak już wcześniej wspominałem dzisiejszego wieczoru nie mógł się wstrzelić. Ostatecznie Asseco Prokom Sopot po dość nerwowej końcówce na własnym parkiecie pokonał Anwil Włocławek 97:91 i tym samym zrobił jeden czterech kroków do finału.
Już w najbliższą środę o godz. 18:40 odbędzie się kolejne spotkanie między tymi dwoma ekipami. Już teraz zapraszamy do przeczytania relacji z tego meczu.