Gortat: Pójdę tam gdzie mnie chcą
Marcin Gortat, jedyny Polak w NBA, udzielił wywiadu Rzeczpospolitej. Powiedział międzyinnymi o swoich problemach w Orlando Magic, słabych nerwach trenera Stana van Gundy’ego i Shaqu, który zawsze będzie Shaqiem
Rzeczpospolita: Magic rozpoczynają w ten weekend play-off. Z tej samej pozycji co rok wcześniej, ale z większymi aspiracjami. Uzasadnionymi?Marcin Gortat: Nie udało nam się wywalczyć lepszej pozycji wyjściowej niż przed rokiem, mimo że mamy lepszy bilans zwycięstw. Na pewno jesteśmy dziś drużyną bardziej doświadczoną, budzimy także większy szacunek u sędziów oraz przeciwników. Mamy większą grupę zawodników, którzy potrafią wnieść do gry energię oraz solidną defensywę. Dlatego liczę, że zajdziemy wyżej niż przed rokiem, przynajmniej do finału konferencji.
Rz: Ostatnio pańska drużyna grała jednak zdecydowanie słabiej niż w poprzednich miesiącach. Co musicie poprawić, aby nawiązać walkę na Wschodzie z Cleveland Cavaliers oraz Boston Celtics?M.G.: Niestety, drużyna spisywała się gorzej, ponieważ wielu z nas odczuwa już zmęczenie. Graliśmy na bardzo wysokich obrotach przez cały sezon, zaczęło brakować nam sił. Taki kryzys w pewnym momencie spotyka każdy zespół. Myślę również, że w ostatnich spotkaniach z teoretycznie słabszymi przeciwnikami byliśmy po prostu zbyt pewni siebie. Do tego wszystkiego wielu zawodników straciło rytm gry. Zablokowali się w ataku i na dodatek zawalali pracę w obronie. Samo podejście wielu z nas do meczów było nieodpowiednie. Ponieśliśmy za to karę, przegrywając spotkanie za spotkaniem. Wierzę jednak, że w play-off to się zmieni. Będziemy znów przygotowani na walkę do ostatniej minuty. Bo porażka dla niektórych oznacza nie tylko koniec sezonu, ale być może nawet koniec kariery w NBA.
Rz: Aby dotrzeć do finału, będziecie musieli pokonać i Boston, i Cleveland, które przecież mają przewagę własnego parkietu.M.G.: Jeżeli chodzi o Cleveland, to akurat ten rywal pasuje nam idealnie. Z wyjątkiem LeBrona Jamesa, na każdej innej pozycji mamy przewagę. W defensywie jesteśmy przeciwko nim bardzo skuteczni. Większy problem mielibyśmy z Boston Celtics. Przeciwko tej drużynie gra nam się bardzo ciężko. Celtics stwarzają mnóstwo problemów na obwodzie, prezentują koszykówkę, która wybitnie nam nie odpowiada.
Reszta wywiadu na stronach Rzeczpospolitej