Oczekiwanie na ostatniego półfinalistę.
Mimo tego, iż spotkanie zostało przełożone z powodu tragedii w Kamieniu Pomorskim ze środy na piątek - w związku z emocjami udzielającymi się wraz z oczekiwaniem na widowisko - postanowiłem napisać coś od siebie na temat ostatniego zbliżającego się wielkimi krokami ćwierćfinału play off Polskiej Ligi Koszykówki.
Mało kto chyba spodziewał się, że konfrontacja Asseco Prokomu Sopot z Atlasem Stal Ostrów Wielkopolski będzie trwała tak długo. Z takiego obrotu spraw cieszą się ostrowianie - ich idole ciągle pozostają w walce o półfinał i smucą sopocianie, gdyż w najgorszych snach nie spodziewali się tak długiej batalii z podopiecznymi Andrzeja Kowalczyka.
Jedno jest pewne - zwycięzca spotkania skonfrontuje się z bardzo mocnym Anwilem Włocławek, w którym występuje najmocniejszy rozgrywający ligi - Łukasz Koszarek. Spodziewam się awansu Prokomu i tym samym "klasycznego" półfinału. Na pewno takiego obrotu wydarzeń nie dopuszczają do swoich myśli kibice z Ostrowa, którzy oczekują kolejnych, świetnych występów swoich ulubieńców w obecnym sezonie - niestety nie przewiduję czegoś takiego.
Osobiście - zażenowany sytuacją panującą od kilku sezonów w Sopocie, życzyłbym sobie porażki Prokomu, który na 99,9% nie przegra. "Programiści" kilkakrotnie bywali już w podobnych opresjach i zawsze wychodzili z nich zwycięsko. Przewiduję, iż spotkanie w hali "Stulecia Sopotu" nie zachwyci, ale mimo to pójdę obejrzeć ostatni pojedynek "niezwykle interesującej" rywalizacji z nadzieją wydarzenia się czegoś niezwykłego.
Koszykarze Atlasu Stali Ostrów Wielkopolski tym razem wspierani są nie tylko przez ich sympatyków, ale kibiców z całej Polski, którzy życzą Prokomowi potknięcia. Mimo tego nie sądzę, aby zespół, który zajął 9 miejsce w fazie zasadniczej mógłby zagrozić bardziej utytułowanemu przeciwnikowi w tak istotnym pojedynku tej rywalizacji. Śmiem twierdzić, że "stalówka" i tak osiągnęła więcej niż mogła i sezon może zaliczyć do udanych.