Heat zapewnili sobie awans do playoff
Rok temu Miami Heat nie mogli doczekać się końca sezonu, który był dla nich koszmarem nie tylko ze względu na bilans, ale i ze względu na plagę kontuzji jaka nawiedziła ten klub. Dziś Dwyane Wade i jego młodzi koledzy planują pograć jeszcze przynajmniej przez miesiąc, dzięki największemu postępowi w historii NBA.
Jak to zwykle bywa z meczami Heat, Wade poprowadził ich do kolejnego bardzo cennego, bo dającego awans do playoff, zwycięstawa nad Charlotte Bobcats 97:92. Wade zdobył 27 punktów i miał 10 asyst.
Zaledwie rok po sezonie z bilansem 15-67 Heat dołączyli do zespołu San Diego Rockets, który w sezonie 1968-69 potrafił po sezonie z tak niskim bilansem awansować do playoff w następnym roku.
"To wielki sukces tej drużyny," - powiedział Wade, "wrócić do czołówki ligi po tamtym sezonie, tym bardziej, że zmiany kadrowe nie są aż tak duże."
Wade, który przez kontuzję zmarnował prawie cały poprzedni sezon, trafił trzy rzuty wolne na 19 sekund przed koncem meczu tuż po tym jak Heat byli w stanie odrobić 15 punktową stratę do Bobcats. W następnej akcji Raymond Feltonnie nie trafił rzutu za trzy i było po meczu. Dla Bobcats ta porażka jest przegraną, która w zasadzie przekreśla szanse na playoff. Żeby byli w stanie zakwalifikować się do playoff muszą liczyć na serię porażek Bulls przy własnej serii wygranych. Czy jednak Bulls pozwolą sobie na pięć przegranych w ostatnich sześciu meczach przy jednoczesnych sześciu zwycięstwach Bobcats? To naprawdę bardzo mało prawdopodobny scenariusz.