Bobcats kontynuują pogoń za playoff
Bobcats, którzy zwycięst potrzebują jak powietrza aby dostać się do playoff wygrali trzeci mecz z rzędu pokonując tym razem najlepszą ekipę zachodu Los Angeles Lakers. Dzięki temu zwycięstwu Charlotte zbliżyli się do zajmujących ósmą pozycję na wschodzie Bulls i do wyprzedzenia im CHicago brakuje dwóch zwycięstw.
Właściwie zwycięstwo Bobcats nie powinno dziwić, gdyż Lakers wyraźnie nie potrafią znaleźć recepty na drużynę Larry'ego Browna. W ostanich czterech sezonach Kobe i spółka przegrali sześć z siedmiu rogrywanych meczów przeciwko ekipie z Charlotte. W tym sezonie drużyny te spotakły się dwukrotnie i dwukrotnie górąbyli właśnie Bobcats.
Cała zasługa leży po stronie świetnie grających graczy pierwszej piątki Bobcats. Wszyscy ci gracze zdobyli po 10 i więcej punktów. Najbardziej wyróżnili się Gerald Wallace, który zdobył 21 punktów i miał 13 zbiórek. Oprócz niego świetnie zagrali Raymond Felton (16 punktów), Boris Diaw (11 punktów i 12 asyst), Emeka Okafor (13 punktów, 9 zbiórek). Bobcats mogli także liczyć na wchodzącego z ławki D.J. Augustin'a, który rzucił 14 punktów.
"Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie." - tłunamczył po meczu Gerald Wallace. "Zastosowaliśmy specjalną obronę przeciwko Kobe'iemu, zmuszając go do oddawania rzutów z nieprzygotowanych pozycji i nie pozwaljąc grać mu w ataku tak jak lubi. Jednocześnie w ataku byliśmy agresywni i to dało oczekiwany efekt."
Co prawda Bryant zdobył 25 punktów, ale potrzebował do tego aż 28 rzutów. Lamar Odon dołożył do tego 20 kolejnych oczek jednak to nie wystarczył na Bobcats, kórzy zagrali znakomity zbilansowany atak. Po tej porażce Lakers tracą aż trzy mecze do potencjalnych przeciwników w finale NBA Cleveland Cavaliers. NIe trzeba mówić jak ważna jest przewaga własnego parkietu w tak trudnych meczach jakimi są serie finałowe NBA. Wydaje się, że Lakers nie złożyli jeszcze broni i będą nadal próbować dobonić LeBrona Jamesa i jego kawalerię.
Przed meczem doszło do spotkania dwóch ludzi, kórzy zdominowali koszykówkę lat '90 XX wieku. Trener Lakers Phil Jackson spotakł się z generalnym menadżerem Bobcats Michael'em Jordan'em. Jordan kurtuazyjnie powiedział do Jacksona, kiedy ten zatrzymał się przy dziennikarzach - "Powodzenia Phil Jackson." Jackson odpowiedział - "Próbuje na nas wywrzeć presję. WIe, że jego drużyna potrzebuje zwycięstw. Cały Michael."