Gwiazda Anthony'ego rozbłysła ponownie
Carmelo Anthony po raz kolejny dał popis woich nieprawdopodobnych umiejętności. Tym razem "naocznymi świadkami" byli kibice zgromadzeni Mavericks zgromadzeni w American Airlines Arena. Fani Nowitzkiego i spółki do końca wierzyli w zwycięstwo swoich idoli, jednak wszelkich złudzeń pozbawił ich nie kto inny jak Melo.
Tylko pierwszą kwartę spotkania można uznać za wyrównaną. Obie drużyny można powiedzieć, że badały swoją dzisiejszą dyspoozycję. Tym samym żaden z zespołów nie mógł uzyskać znaczącej przewagi punktowej i pierwsza "dwunastka" zakończyła się minimalnym zwycięstwem Mavs 26:25.
Zupełnie inaczej przebiegała dalsza część meczu. W drugiej i trzeciej kwarcie do głosu zaczęli dochodzić goście, którzy prowadzeni przez świetnie dysponowanego Carmelo uzyskiwali coraz to większą przewagę. Lidera Nugget dzielnie wspierał grający z ławki J.R. Smith, który w całym meczu zdobył 22 punkty (drugi wynik w zespole). Dziei grze tych dwóch zawodników Nuggets prowadzili na koniec pierwszej połowy 57:52, by ową przewagęjeszcze bardziej powiększyćw trzeciej odsłonie meczu.
Cała praca gości poszła jednak na marne w ostatniej odsłonie meczu, kiedy to przypomniał o sobie Dirk Nowitzki. W decydującej części meczu Niemiec często nadawałton atakom swojej drużyny, czego skutki było widaćgołym okiem. Mavs szybko zmniejszyli straty i na sześć minut przed końcem meczu był remis 88:88. Tak stan rzeczy utrzymał się ażdo ostatniej minuty meczu.
Na 23. sekund do końca, niesamowitym rzutem za trzy popisał się rezerwowy gospodarzy Jose Barea i to gospodarze mieli na ten moment więcej szans na zwycięstwo. Nic jednak z tego nie wyszło. Ostatnie akcje meczu należały do wspomnianego wscześniej Anthony'ego, który wpierw wyprowadził swój zespół na prowadzenie, a później celnym rzutem osobistym ustalił wynik meczu na 103:101 dla Nuggets.