Rookie Ranking (2)
Coraz to większymi krokami zbliża się zakończenie sezonu regularnego NBA. Większość pierwszoroczniaków, którzy kandydują do nagrody ROY zakończy właśnie na tym etapie swój sezon 2008/09. Warto więc się w tym momencie przyjrzeć, który z naszych rookie ma największe szansę na zdobycie właśnie tego trofeum.
Tak jak w większości rankingów, tak też i w moim na pierwszym miejscu nie kto inny jak Derrick Rose. Broń Boże nie jest to tak, że inni uważają akurat Rose'a za najlepszego pierwszoroczniaka więc ja też tak sądzę. Dzieje się tak z innych względów.
Otóż, dokładnie obserwuję Rose'a od jego pierwszego występu w najlepszej lidze świata. Jest to spowodowane może w pewnym stopniu tym, że mam go w swoim składzie w jednej z lig fantasy. Jednak tak jak po pierwszym pojedynku Chicago, tak też i po meczu numer 70. jestem nadal zachwycony jego umiejętnościami, pewnością siebie i szczególnie tym, w jaki sposób wpływa na drużynę. Niezwykły timing jak na pierwszoroczniaka, a trzeba przecież dodać, że pozycja rozgrywającego jest do rookies najgorsza do "opanowania". Coraz częściej popisuje się też niesamowitymi podaniami, a co ważne dla tych co cenią efektowną grę potrafi zakończyć akcje nie jak np. Chris Paul jakimś lay-upem, Rose swoje wejścia pod kosza kończy efektownymi wsadami. Na jego korzyść przemawia również nawet niezła skutecznością, która w pewnym stopniu jest "wymuszana" przez właśnie owe wejścia i łatwe punkty spod kosza.
1. Derrick Rose (Chicago Bulls) - 16.6 pkt., 6.1 ast., 3.7 zb.
Drugie miejsce na pudle przypadnie kolejnemu rozgrywającemu. Tym razem drużyny, która w przyszłym sezonie powinna według moich prognoz bić się o fazę Play-Off. Panie i Panowie, przed Państwem Russell Westbrook. Można mówić, że rzuca na słabej skuteczności. Można mówić, że gra w drużynie z jednym z najsłabszych bilansów w NBA i to dlatego ma dobre statystyki. Jednak to mnie nie przekonuje. Westbrook może nie ma takiego minięcia jak Rose, ale ma o wiele lepszy rzut z downtown. Może nie oddaje zbyt dużo rzutów z dalekiego dystansu, jednak jeśli już rzuca to trafia na przyzwoitej jak na pierwszoroczniaka skuteczności. Ma też, nie licząc Mario Chalmersa z Miami, najszybsze ręce wśród rookies. Często potrafi wymusić stratę na rywalu gdy ten dopiero co przekroczył linię środkową boiska. Swoją postawą potrafi wpłynąć tak jak Rose na postawę kolegów. Tak też było m. in. w meczu z Dallas Mavericks, gdzie jego Oklahoma wygrała 96:87, a Westbrook zanotował triple-double zdobywając 17 punktów, 10 zbiórek i 10 asyst.
2. Russell Westbrook (Oklahoma City Thunder) - 15.7 pkt., 5.1 ast., 4.8 zb.
Na najniższym stopniu podium w końcu znalazł się jakiś z podkoszowych. Myślicie, że mam tu na myśli jednego z bliźniaków grającego dla Nets. Jeżeli tak, to mylicie się. Na trzecim miejscu uplasował się nie kto inny jak Kevin Love. Dlaczego akurat on? Może nie jest pierwszoplanową postacią swoich Leśnych Wilków z Minnesoty, jednak wystarczy tylko jedno zerknięcie na jego statystyki. W każdym z rozegranych spotkań przebywa na parkiecie średnio 25 minut, zdobywając w tym czasie 11 punktów i 9 zbiórek. Takie statystyki mieli w przeszłości w swoim pierwszym sezonie zawodnicy, którzy teraz stanowią o sile swoich drużyn. Aby być właśnie takim graczem, Kevin musi jeszcze trochę popracować. W Stanach określany jako "Wielka Nadzieja Białych" nadal słabo jak na centra blokuje, mógłby również nieco poprawić skuteczność z gry.
3. Kevin Love (Minnesota Timerwolves) - 10.7 pkt., 9.0 zb., 1.1 ast.
Kto na dalszych miejscach?
4. O.J. Mayo - Memphis
5. Brook Lopez - New Jersey
6. Eric Gordon - LA Clippers
7. Mario Chalmers - Miami
8. Jason Thompson - Sacramento
9. Michael Beasley - Miami
10. Marc Gasol - Memphis