W pogoni za MVP (5)
W tym wyścigu ostatecznie stopniała chyba liczba rywalizujących ze sobą zawodników o miano najlepszego gracza ligi. Obecnie na topie są 3 nazwiska – Bryant, James i Wade.
Każdy z nich dokonywał czegoś niewiarygodnego w tym sezonie, każdy z nich zasługuje na nagrodę w równym stopniu i jeśli ode mnie zależałoby to, komu miałbym przyznać nagrodę Maurice’a Podolfa to szczerze muszę przyznać iż miałbym spory orzech do zgryzienia.
Znaleźć jakiś punkt zaczepienia, który pomógłby w wyborze czy też w jakimś stopniu ukierunkowałby mnie na to, który z nich jest najwartościowszy jest niezwykle ciężko. Bo każdy z nich dla swojej drużyny znaczy tyle samo. Polemizować można o partnerach z zespołu każdego z tej trójki w nieskończoność, ale dyskusje na temat tego, czy Gasol jest lepszy od Ilgauskasa, czy Ariza wnosi więcej do gry zespołu niż Moon, czy też Szczerbiak jest lepszym strzelcem od Vujacica – tak naprawdę nie mają sensu.
A więc skupmy się na "wielkiej trójcy" przyglądając się każdemu z osobna.
LeBron James - jest zawodnikiem zdecydowanie najsilniejszym fizycznie. To nie podlega dyskusji, potrafi z powodzeniem zagrać na czterech pozycjach i na każdej z nich jego bezpośredni rywal będzie miał jednym słowem -„przekichane”...Dla obrońców będzie za silny i za wysoki, dla skrzydłowych dynamiczniejszy i szybszy. Co ma do zrobienia? Raczej postawienie kropki nad „i” zdobywając mistrzostwo.
Kobe Bryant - zdobył już niejedno mistrzostwo, miał MVP, ale nie ma mistrzostwa bez Shaqa i niech każdy mówi co chce, ale tak w głębi duszy Kobego na 100% tkwi zadra, sportowa złość i chęć dokonania tego samemu, bez pomocy super gwiazdy, bo z całym szacunkiem dla Gasola i Odoma, to do obecnego centra Phoenix sporo im brakuje ze sportowego punktu widzenia.
Dwyane Wade - patrząc na jego grę chyba nie tylko ja mam skojarzenia z legendą tej ligi jaką był MJ. Znów mam ochotę na to, by wstać w nocy, kosztem porannej porażki jaką jest wstawanie z łóżka - po prostu po to, by zobaczyć co też „Flash” znów wymyśli.
Porównania tych graczy między sobą w bezpośrednich starciach ich teamów też nic specjalnego nie dały, bowiem wyszło na to, że każdy z nich wygrał i przegrał.
Wade- James 28.7 pkt, 6.0 zb, 10.2 as- 31.7 pkt, 6.5 zb, 8.0 as – 3 na 4 wygrane Jamesa.
James- Bryant -19.5 pkt, 8.5 zb, 8.0 as- 19.5 pkt, 9.5 zb, 7.0 as – 2 na 2 wygrane Bryanta
Wade – Bryant 31 pkt, 5.5 zb, 6 as, - 23.5 pkt, 2.5zb , 5as – 1zw Bryanta i 1zw Wade’a.
W takim wypadku zadecyduje więc albo najlepszy bilans drużyny któregoś z dwójki Bryant- James, albo jeśli Wade nie zwolni tempa i nie przestanie zadziwiać swoją niekonwencjonalnością to jest szansa na to, iż przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Będzie w każdym bądź razie do samego końca ciekawie!
Komu MVP:
1. LeBron James
1. Kobe Bryant
1. Dwayne Wade
4. Dwight Howard
5. Chris Paul
6. Tim Duncan
7. Chauncey Billups
8. Brandon Roy
9. Paul Pierce
10. Deron Williams