Magic miażdżą Byki

Dodano: 12 marca 2009 17:48
Magic miażdżą Byki
Dawid Rudolf, Informacja własna
Obraz własny

Miało być łatwe zwycięstwo i było. Orlando Magic na własnym parkiecie zdeklasowali Chicago Bulls 107:79. Wszyscy zawodnicy w ekipie Stana Van Gundy'ego, którzy pojawili się na parkiecie, zanotowali na swoim koncie punkty.

Z niezwykle dobrej strony zaprezentował się Marcin Gortat (szerzej o jego występie w artykule powyżej). Już pierwsza kwarta spotkania zapowiadała łatwy spacerek dla gospodarzy, którzy postawili solidną obronę. Na tyle solidną, że goście z Chicago mieli niezwykłe problemy aby ją sforsować. Skutek? Pierwsze punkty, zawodnicy Vinny'ego Del Negro zdobyli po niespełna czterech minutach meczu. Bullsi przez całą pierwszą kwartę mieli jednak problemy ze skutecznością i po pierwszych 12. minutach przegrywali różnicą 13. "oczek".'

W drugiej połowie oglądaliśmy już jednak zupełnie innych Byków, którzy co prawda nadal mieli problemy ze skutecznością, jednak duża ilość zbiórek - szczególnie w ataku - pozwoliła na łatwe punkty z ponowienia akcji. W zespole gości wyróżniał się szczególnie John Salmons, który co chwila znajdywał sposób na przełamywanie defensywy gospodarzy i pierwszą połowę zakończył z dorobkiem 11. punktów. Jego postawa nie miała jednak większego odzwierciedlenia, gdyż do przerwy Magic nadal wysoko prowadzili.

Swoją przewagą, pupile kibiców zgromadzonych w hali Amway Arena, jeszcze bardziej powiększyli w trzeciej odsłonie spotkania. Szczególnie początek i koniec tej kwarty był w wykonaniu biało-niebieskich wręcz nieprawdopodobny. W 31. minucie meczu, po punktach Dwigtha Howarda, przewaga Magic wynosiła już prawie 20. punktów (62:43). Tym sposobem trener Van Gundy dał większą szansę do wypromowania się zawodnikom, którzy na co dzień, są tylko zmiennikami. Wykazać mógł się zarówno Tony Battie, jak i m. in. Anthony Johnson. Nie zabrakło również miejsca dla Marcina Gortata, który swoją szansę wykorzystał w 100%. Gra gospodarzy była na tyle efektywna, że Chicago miało po trzech kwartach zaledwie 53 zdobyte punkty i gdyby nie ewidentne odpuszczenie przez Orlando ostatniej części mecz, kto wie czy goście wyszliby poza "siedemdziesiątkę". Ostatecznie Orlando pokonało na własnym parkiecie Chicago Bulls 107:79

Dzięki temu zwycięstwu Orlando zostało trzecim zespołem w NBA, który zapewnił sobie awans do fazy Play-Off. Zespół z Florydy (47-17) jest również na najlepszej drodze do kolejnego tytułu mistrza Southeast Division.

"Przez większą część spotkania byliśmy co prawda niezagrożeni, jednak dopóki mecz się nie zakończy, nie można być pewnym wygranej." powiedział po spotkaniu trener wygranych, Stan Van Gundy. "Awans do Play-Offów jest pierwszym planem, który wykonaliśmy. To świetne uczucie, jednak nie możemy na tym poprzestawać. Inne cele stoją już przed nami i zrobimy wszystko, aby je zrealizować."

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp