W pogoni za MVP (4)
Wyścig trwa w najlepsze. W porównaniu do ubiegłego notowania nie zaszło wiele zmian, bo 10 graczy będących w poniższym rankingu jest tych samych, jednak nieznacznie pozamieniali się miejscami, co zaś najważniejsze - wykrystalizowały się pewne grupy z pośród nich. Matematycznie można by zapisać to w następujący sposób: 2+3+5 – a o co chodzi, to wytłumaczę w dalszej części tekstu.
2 - to dwóch graczy, którzy rywalizują ze sobą w tym sezonie najbardziej, praktycznie we wszystkim i wszędzie. Łączy ich naprawdę sporo, obaj są liderami swoich ekip, obaj pragną tylko zwycięstw, obaj chcą zapisać się na kartach historii, przy każdej możliwej okazji pomimo, że nie mówią tego głośno – rywalizują ze sobą by choć trochę odskoczyć jeden od drugiego.
Tak było w MSG w Nowym Jorku, gdzie obaj zanotowali kapitalne występy ze zdobyczą ponad 50 punktów każdy, tak było w Cleveland, gdzie Cavs chcieli pobić rekord klubu w meczach bez porażki na własnym parkiecie, na co nie pozwolił Bryant, tak było i chociażby na All Star Weekend, gdzie KB i LJ byli wiodącymi postaciami swoich zespołów. Patrzeć tylko jak za rok nie tylko „Bronek” ale i Kobe wystartuje w konkursie wsadów. Byłaby to nie lada gratka dla wszystkich fanów. Co do samego rankingu to prowadzi jednak James, ale kilka porażek jego zespołu może sprawić iż Bryant go minie w zestawieniu. Jak na razie nie tylko statystyki przemawiają za młodszym z rywali – Bryantowi można zarzucić to, że w swoim zespole ma Pau Gasola i Lamara Odoma, gdzie w Cavs tej klasy zawodników jednak nie ma wg mnie, dlatego też liderowi Lakers jest łatwiej o dobry wynik aniżeli The Kingowi.
Ci dwaj Panowie między sobą rozstrzygną tegoroczną zagadkę związaną z przyznaniem MVP...
3 - to z kolei trójka zawodników, która umiejętnościami wcale nie ustępuje wyżej wymienionym, jednak wiele czynników składa się na to iż nie są w stanie nawiązać na razie ostrzejszej walki z Jamesem i Bryantem. Chris Paul miewa mecze wybitne, jednak zespół „Szerszeni” spisuje się trochę poniżej oczekiwań. Dwight Howard - miewa mecze takie jak ten przeciwko Bobcats, gdzie zaliczył niesamowite zdobycze - 45 pkt (16/23 z gry), 19 zb i 8 bloków !. Ale gra w podobny sposób niestety nie zawsze, choć wiadomo że stać go na to z pewnością, by mieć chociażby zbliżone statystyki. I to jest właśnie u niego najbardziej denerwujące. Dwayne Wade - za słaby zespół, by myśleć o MVP tak na dobrą sprawę. Może w przyszłym sezonie przy dobrych transferach i szczęściu w drafcie będzie lepiej... 5 - pięciu innych plus cała reszta, ile znaczą dla swoich drużyn Dirk Nowitzki, Brandon Roy, Tim Duncan, Paul Pierce, Chauncey Billups, Deron Williams czy wielu innych - wiadomo. Jednak zestawić ich z czołową piątką byłoby chyba w pewnym sensie nietaktem. Komu MVP? 1. Le Bron James 28.4 pkt, 7.5 zb, 7.1 as 2. Kobe Bryant 27.4 pkt, 5.5 zb, 5.0 as 3. Dwight Howard 20.9 pkt, 14.2 zb, 3.0 blk 4. Chris Paul 21.7 pkt, 5.3 zb, 10.7 as, 2.7 prz 5. Dwayne Wade 28.8 pkt, 4.9 zb, 7.1 as 6. Tim Duncan 20.7 pkt, 10.7 zb, 3.8 as, 1.9 blk 7. Paul Pierce 19.9 pkt, 5.8 zb, 3.8 as 8. Chauncey Billups 18.3 pkt, 2.7 zb, 6.1 as 9. Dirk Nowitzki 25.3 pkt, 8.3zb, 2.3 as 10. Brandon Roy 22.8 pkt, 4.8 zb, 5.2 as Magia liczb 8:15 – to jest tegoroczny bilans gier Detroit Pistons, trzeba w tej drużynie coś zmienić, bo szkoda tej ekipy, smutno będzie oglądać play off bez udziału ”Tłoków”...
Wspomnień dawnych czar...
2.9 pkt, 3.9 zb, 0.9 blk - czyje to średnie? Tak, tak – naszego rodzynka w lidze. Oby progresja postępowała, tego Marcinowi Gortatowi należy życzyć, może w innym klubie w przyszłym sezonie, bo chodziły plotki o transferze z jego udziałem w ostatnim dniu wymian. 1000 % - na tyle wycenia szanse na swój powrót do NBA Steve Francis. Na razie zasuwa ponoć indywidualnie, zobaczymy z jakim efektem, powrotów ma być podobno więcej, bo bez pracy są tacy gracze jak Bonzi Wells, P.J Brown, Robert Horry, Reggie Miller, Bryon Russell, jeśli doliczyć do tego jeszcze niepewnych swojej sytuacji finansowej wartościowych zawodników z ligi rosyjskiej, to uzbierałby się nam niezły team...