W pogoni za MVP (2)
Wyścig na dobre rozpoczęty! Pamiętając to co działo się przez dwa ostatnie sezony, jasne było iż w wyścigu o trofeum Maurice’a Podolfa w ostatecznym rozrachunku liczyło się tylko dwóch zawodników, dwa lata temu zaciętą walkę stoczyli Nowitzki z Nashem, w poprzednim natomiast do końca nie wiadomo było czy triumfuje Kobe czy Chris Paul.
Ten sezon przynajmniej na początku rozgrywek pod tym względem wydaje się zgoła odmienny. Bo to co wyprawiają w tej chwili najlepsi grajkowie jest niesamowite. Jeśli większość z nich utrzyma podobne tempo do końca rozgrywek, to bez względu na to, kto wygra i tak będzie mnóstwo głosów przemawiających za innym rozwiązaniem.
Komu MVP?
1. Dwight Howard 21.5pkt, 14.8zb, 4.2 blk Nie ma większej siły obecnie pod koszem w całej lidze. Poprzedzający sezon regularny występ europejskich drużyn z ekipami z NBA potwierdził to znacząco. Środkowi CSKA Moskwa, którzy do ułomków nie należą twierdzili, że czegoś (kogoś) takiego jeszcze nie widzieli – „Bestia” z Florydy po prostu jest nie do zatrzymania. Jeśli ktoś uważa za mało przekonywujące powyższe argumenty, to niech przyjrzy się statystykom Dwighta z meczu przeciwko Clippers. Oglądając to spotkanie miałem wrażenie, że przeciwnicy po prostu się go boją. A więc 23 punkty, 22 zbiórki, 4 asysty i 6 bloków przeciwko Randolphowi i Camby’emu muszą zrobić wrażenie na najgorętszych oponentach centra z Orlando.
2. LeBron James 26.5pkt, 7.0zb, 6.5as, 2.0prz "Bronek” staje się z dnia na dzień coraz bardziej dominującym zawodnikiem tej ligi. Statystyki są niezłe, a będą prawdopodobnie jeszcze wyższe, ma także wokół siebie dobrych rzemieślników, z którymi śmiało może myśleć o zdetronizowaniu Celtics. 3. Kobe Bryant 24.7pkt, 5.3zb, 4.4as Wskaźniki troszkę słabsze niż w poprzednich sezonach, ale przy takich pomocnikach w drużynie nie musi stawać już na głowie by urwać dobry wynik w każdej niemal potyczce. Prawdziwe oblicze zapewne pokaże dopiero w play off. 4. Dwayne Wade 29.5pkt, 5.0zb, 7.5as, 2.3prz Takiego Wade’a chcemy wszyscy oglądać- jego slalomy pomiędzy przeciwnikami niczym Alberto Tomby za najlepszych lat na narciarskich stokach są ozdobą każdego niemal zestawienia najlepszych akcji tygodnia. Miejmy nadzieję, że kontuzje, które do tej pory go męczyły będą jedynie wspomnieniem, które nie wraca, bo dla takich koszykarzy warto oglądać NBA. A statystyki ma wręcz „Jordanowskie”. 5. Paul Pierce 18.2pkt, 6.0as, 3.5as Najważniejsza postać Celtów z poprzedniego sezonu nie zawodzi i wspólnie w resztą zespołu dają wiele do myślenia analitykom i statystykom w kontekście pobicia rekordu Bulls z sezonu 96/97. Na to trochę za wcześnie, by ich już w tym momencie gloryfikować, ale na razie grają nawet lepiej niż na mistrza przystało. 6. Chris Paul 20.6pkt, 5.6zb, 11.8as, 2.8prz Prawdziwy lider i najlepszy playmaker w lidze bez cienia wątpliwości. Wyniki New Orleans nie są do końca jeszcze zadowalające, ale kwestią czasu jest złapanie odpowiedniego rytmu przez ten zespół. A sam Paul zdecydowanie będzie chciał poprawić swoją lokatę z poprzedniego sezonu, gdzie uległ tylko Bryantowi. 7. Devin Harris 24.4pkt, 3.4zb, 6.5as Ilekroć widzę w akcji Harrisa – ogarnia mnie śmiech, przypomina mi się bowiem sytuacja z jego potyczki z najpopularniejszym obecnie streetballerem na świecie -Stuartem Tannerem, z którym Harris poległ na ulicznym boisku. Rozgrywający Nets chce chyba zatrzeć złe wspomnienie z lata kapitalną grą w NBA, gdzie zdobywa jak na razie 9 punktów więcej niż w poprzednim sezonie. 8. Chris Bosh 25.7pkt, 10.1zb, 2.4as, Lider Raptors gra świetnie, nie ma jednak znaczącego wsparcia w partnerach, każdy krok stawiany przez J.O’Neala wydaje się być niepewny i grożący (którą to już) kontuzją...Zmiana trenera także nie wiadomo jak odbije się w dalszej części sezonu na zawodnikach z Kanady. 9. Chauncey Billups 18.2pkt, 2.5zb, 6.9as Przyjście do zespołu z Kolorado długoletniego lidera Detroit sprawiło, iż tę drużynę da się w końcu oglądać bez konsekwencji w postaci rozstroju nerwowego...Czy pamiętacie, w jakim stylu grali Nuggets w poprzednim sezonie? Gra opierała się na zawodach typu „Kto szybciej pobiegnie do przodu i odda rzut”- prym wiedli Anthony i Iverson, - "jak wpadnie to dobrze, jak nie to nic się nie stanie, w końcu trener krzyczał nie będzie..." Zastanawiałem się jak będzie wyglądał ten zespół bez Marcusa Camby’ego, który jako jedyny dawał oznaki waleczności w tej drużynie. Byłem ciekaw w jakim stopniu Denver staną się pośmiewiskiem ligi bez składu i ładu. Tymczasem jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki (czytaj przyjściem Billupsa) zespół nabiera ciekawych kształtów będąc obecnie czwartą siłą na zachodzie. 10. Brandon Roy 20.4pkt, 4.4zb, 5.2as Mądry, spokojny, pewny, ze świetnym przeglądem pola – zalety tego gracza można jeszcze długo wymieniać. W tak młodym zespole Roy decyduje o jego obliczu, dając nadzieję fanom Blazers na powrót do finałów, w których grali blisko 20 lat temu...